piątek, 31 stycznia 2014

rozdział 1

Rozdział 1-Nowe zawody czas zacząć!

Natsuko

Białowłosa dziewczyna biegła przez całą szkołę, kierując się na sale gimnastyczną. Dziś przyjmują pierwszaków, a ona zaspała na geografii i miała kazanie. Teraz grozi jej śmierć z rąk trenerki i kapitana, a w domu od brata, za spanie na jego lekcjach. Ruszyła szybciej, aby tylko się nie spóźnić. Minęła kolegę nie daleko drzwi. O dziwo nie zwróciła na niego uwagi, choć zazwyczaj ludzie to robili.
-Przepraszam za spóźnienie!-krzyknęła wbiegając do sali. Wszystkie oczy wrócił się na białowłosą. -Tego...-w centrum uwagi nie chciała być.
-To nasza menadżerka Shiromi Natsuko-san. Liczę, ze masz dobre wytłumaczenie.-powiedział demonicznie Riko Aida.
-Zasnęła na lekcji-powiedział Kagami stając za Shiromi.
-T... Kagami-powiedziała ze łzami w oczach. O mały włos nie powiedziała do niego "Tai-chan". Nie może się zdradzić że wcześniej go znała. 
-Twojego brata?-dopytywał się kapitan. Ona tylko kiwnęła głową. Weszła na sale, wzięła swój notatnik i stanęła obok Riko.
-Zaczynamy?-spytała się. Wcześniej przejrzała ich zgłoszenie i pokazała tych co mogą coś zrobić.
-Tak-brunetka wrednie się uśmiechnęła. Natsuko tylko pokręciła głową, a chłopcy westchnęli. -Ściągać koszulki. TERAZ!
-EEEEEHHHH!?
-Zawsze jest taka pierwsza reakcja, ale robić to-powiedział kapitan.

Kushina.

Pomarańczowo włosa dziewczyna szła dziedzińcem swojej szkoły, gdy nagle wpadła jej w oko, tak dobrze znana czerwona czupryna. Podeszła po cichu i popatrzyła co robi. Znowu grał shogi!. Wiedziała, że go nie wystraszy, ale jeszcze chwile tak postoi. W ręce miała kartkę apropo nowych zawodów. 
-Znalazłam Cię Akashi-powiedziała pomarańczowo włosa dziewczyna zaraz za czerwoną głową. Tak po 5 minutach przyglądania się jego grze.
-Kushina, skończyłaś już zajęcia?-spytał się patrząc na nią swoimi czerwonymi oczami. Ona jako jedyna od niego nie odeszła, ona jako jedyna mimo porażki w ostatnią zimie przy nim została. 
-No nie. Czemu nie ma cię na treningu? Nie pojawiasz się od Winter Cup'u. Drużyna bez kapitana nią jest nie-usiadła obok niego.
-Mam pytanie. Czemu nie odchodzisz jak inni ode mnie?-spytał się patrząc przed siebie. Byli w małym parku za szkołą.
-Bo...  Nie chce, żebyś się całkiem załamał.-powiedziała cicho. Zawsze była taka przy nim. No i niczego się przy nim nie obawiała. -A własnie słyszałeś o małym turnieju koszykówki w Sapporo. Trawa tydzień. Choć jest mało znany to przyjeżdża na niego dużo drużyn.-uśmiechnęła się na tą myśl.
-Emm... Trener o tym wie?-spytał się jej. Ta propozycja mu bardzo pasuje, nawet jak nie lepiej.
-Nom. Tylko potrzebna jest twoja zgoda-nie patrzyła na niego tylko na swoje kolana. 
-Jedziemy tam i zwyciężymy.-powiedział poważnym tonem stając. Na jego twarzy pokazała się ten uśmieszek.
Sama się na to delikatnie uśmiechnęła. Dała mu kartkę ze zgłoszonymi szkołami. Sama poszła na sale i zajęła się zgodami. Akashi przeglądając kartkę, uśmiechnął się na dwie pozycje na liście. Tego było mu trzeba. Takiego kopa by się zebrał.

Eveiss

Zielono włosa dziewczyna znowu chodziła po szkole z wielkim uśmiechem. Miała coś do ogłoszenia drużynie. Skakała po szkole, ale znowu się zgubiła.
-Oi...-mruknęła i zawróciła równie wesoło.
Na sali byli już wszyscy zebrani, tylko brakowało menadżerki. Trener pokręcił głową. Dlaczego on się zgodził na nią? No tak dzięki niej wszyscy są lepsi. Pokręcił głową znowu. Przez nią nabawi się jeszcze większej siwizny. 
-Midorima poszukaj jej-powiedział bez namiętnie i usiadł ciężko na ławce. 
-Ale...-zielono włosy chciał się wykręcić od zadania.
-Jesteś za nią odpowiedzialny-powiedział zło wrogo. Cała drużyna się wzdrygnęła. Nikt tak nigdy nie mówił do Midorimy. No przynajmniej nie trener. 
Strzelec zaczął szukać koleżanki po szkole. Szybko ją znalazł zastanawiał się, w który korytarz skręcić.
-Avre-powiedział stając za nią kilka metrów.
-Shin-chan-powiedziała rzucając się koledze na szyję. To skutek przyjaźnienia się z Takano.
-Na sale teraz-zabrał jej spinkę, która była jego szczęśliwym przedmiotem. A zielonowłosa wrednie ją zabrała. 
-Oddaj to moje-powiedziała idą z nim. 
Kiedy znaleźli się w sali. Trener zdzielił ją jej podkładką w głowę. Dał ją jej zaraz i poszedł napić się kawy.
-To bolało-powiedziała lekko oburzona. Zabrała swoje papiery. Oni mieli rekrutacje za sobą. Teraz wesoło francuska miała przed sobą pierwszy skład i ławkę.
-Jedziemy na Soppro-powiedziała z wielkim uśmiechem.
-Chyba do Sapporo Evi-chan i prosimy konkrety-nawet Takano jej nie rozumiał.
-Zawody koszykarskie mało znane, a jednak. Jest duże prawdo podobieństwo spotkania dwóch drużyn. Ale to tajemnica-reszta tylko westchnęła. Zawody ich ucieszyły, ale nie zachowanie ich menadżera dobrego, ale jednak.

Natsuko

-Tu macie zgody. Opiekunowie mają je podpisać, inaczej dyrektor nas nie puści. -powiedziała rozdając karteczki starszym z drużyny. Szczególnie pierwszemu składowi.
-A my?-spytał się oburzony pierwszak.
-Wiecie nasz klub ma pewną tradycje. Zapoczątkował to Teppei-senpai. Więc jak pokażecie, że macie tyle jaj to proszę bardzo-powiedziała Riko z uśmiechem. Reszta się tylko domyślała, o co chodzi. -A Kagami-kun wam to zaprezentuje. Natsuko też chce Cię tam widzieć.
Białowłosa parzyła z nie dowierzaniem na trenerkę. Jak ona tu wstąpiła to też musiała to zrobić. Ci którzy chcieli wstąpić nie kapowali, o co chodzi. I może dla nich lepiej.
-A Kagami ty idziesz do wychowawcy. Cóż razem idziemy bo ta sama osoba musi podpisać moją zgodę-westchnąłem ciężko na tą myśl. Jej brat po ostatniej szkole był nie źle przewrażliwiony na jej punkcie.
-Ummm... Dobrze-powiedział nie pewnie. No nauczyciel geografii to opiekun ich klubu. Mieli o to mała wojnę z głowami tej placówki edukacyjnej. Zaczęło się po Winter Cupie.
-Jaki test? To klub koszykarski więc raczej nasze umiejętności są nam potrzebne-powiedział ten zirytowany pierwszak.
Cała drużyna zaczęła się z jego logiki śmiać. Co jak co, ale to nie jest taka szkoła. Nikt nie mógł się opanować. Nawet reszta kandydatów.
-Czemu się ze mnie śmiejecie?!-krzyknął.
-No chyba pomyliłeś szkoły-zaczęła Riko, ale Natsuko zasłoniła im usta,
-Niech się sam dowie-mruknęła z uśmieszkiem. Shiromi nienawidziła takiego myślenia. To nie Teiko czy Akademia Touou.-Masz czas do jutra, jeśli nadal nie będziesz tego świadomy to nie ma cię w tej drużynie-teraz pokazywała swoje pazurki.

Kushina

-Musicie to zrobić albo będzie problem-uśmiechnęła się zadziornie. Ten charakter znała tylko drużyna i pojedyncze osoby. Akashi nawet go nie widział.
-A co nam zrobisz. Jesteś tylko taka przy nas, nigdy przy kapitanie-rzucił jeden z odważniejszych zawodników.
-I co mnie to. Macie mieć te zgody albo nici z zawodów-powiedziała kręcą głową. Oni byli nie do rozwinięci.
Zaraz na sale wszedł Seijuurou. Widząc kłótnie od razu podszedł do zbiorowiska.
-Ci którzy nie przyniosą zgód, nie będą grać. Ci z akademika mają mieć zgodę wychowawcy. To warunek zawodów i naszego dyrektora-powiedział patrząc na nich groźnie.

*****************************
Jak widzę, chyba ja zaczynam..... ekhem..... Nazywam się Kushina. Na tym blogu zajmuje wymyślaniem historii, korektą i tłumaczeniem... Tak, więc..... Witam na naszym blogu ^^ Tematyką tego opowiadania będę, jak ktoś się jeszcze nie zorientował Kuroko no Basket. Historia zaczyna się po Winter Cup'ie, ale będzie zawierać również przeszłość naszych głównych bohaterek. Mam nadzieje, że spodoba Wam się nasza twórczość. Zapraszam Was, także na nasze inne blogi, które są w zakładce "Twórczość Autorek". To chyba wszystko..... a jakbyście mieli jakieś pytania, to My chętnie odpowiemy. Dobra, rozpisałam się xD Życzę Wam miłego czytania i do zobaczenia ^^  ~Kushi~